Praca z wewnętrznym dzieckiem — łagodne ćwiczenia na początek

|Barbara Jaworska-Kostrzewska
Praca z wewnętrznym dzieckiem — kobieta i dziewczynka idą za rękę słoneczną ścieżką w ogrodzie

Praca z wewnętrznym dzieckiem brzmi poważnie — jakby trzeba było usiąść do niej jak do wielkiego projektu. A tymczasem to coś znacznie prostszego i cichszego: codzienna czułość wobec tej części siebie, która pamięta, jak to było być małą. Nie potrzeba do niej specjalnych warunków ani mocnych przeżyć. Wystarczy chwila, herbata i odrobina ciekawości.

Wiele z nas nosi w sobie dziewczynkę, która dawno nie słyszała ciepłego słowa. Nie dlatego, że ktoś o niej zapomniał ze złej woli — po prostu życie przyspieszyło, a ona została gdzieś w środku, cierpliwa i cicha. Ten tekst jest zaproszeniem, by się do niej zbliżyć. Powoli, bez presji, w swoim tempie.

Czym właściwie jest praca z wewnętrznym dzieckiem

To nic innego jak odbudowywanie kontaktu — tak, jak odbudowuje się bliskość z kimś, kogo długo się nie widziało. Najpierw nieśmiało, potem coraz swobodniej. Jeśli chcesz najpierw lepiej poznać, czym jest sama ta najmłodsza część nas i po czym ją rozpoznać, znajdziesz to w osobnym wpisie: Wewnętrzne dziecko — jak rozpoznać i objąć czułością tę najmłodszą część siebie. Tutaj zajmiemy się tym, co praktyczne: od czego zacząć.

Zanim zaczniesz — trzy łagodne zasady

Tempo wyznaczasz Ty. W tej pracy nie ma terminów ani zaległości. Jedno ćwiczenie raz na kilka dni to dużo. Drzewo też nie rośnie szybciej od tego, że ktoś je pogania.

Nic na siłę. Jeśli któreś ćwiczenie budzi opór albo zbyt wiele poruszenia — można je odłożyć. Opór to też informacja: to miejsce potrzebuje więcej czasu i więcej bezpieczeństwa, nie więcej wysiłku.

Czułość zamiast oceny. Cokolwiek się pojawi — wzruszenie, złość, pustka, nic — jest w porządku. W tej pracy nie ma złych odpowiedzi. Jest tylko spotkanie.

Łagodne ćwiczenia na początek

Oto kilka zaproszeń, od których wiele kobiet zaczyna. Nie trzeba robić wszystkich — wybierz jedno, które coś w Tobie poruszy.

1. Zdjęcie z dzieciństwa. Znajdź swoje zdjęcie z czasów, gdy miałaś kilka lat. Postaw je przy łóżku albo noś w portfelu. Przez kilka dni po prostu na nie patrz — bez zadania, bez celu. Wiele z nas po raz pierwszy od lat naprawdę widzi wtedy tę dziewczynkę. To początek wszystkiego.

2. Dłoń na sercu, jedno ciepłe zdanie. Rano, jeszcze przed telefonem, połóż dłoń na sercu i powiedz cicho jedno zdanie do małej siebie: „jestem przy tobie", „widzę cię", „jesteś bezpieczna". Brzmi prosto — i właśnie dlatego działa. Czułość lubi małe formy.

3. List do małej siebie. Napisz krótki list do dziewczynki, którą byłaś. Możesz jej opowiedzieć, kim jesteś dzisiaj, co się udało, co przetrwałyście razem. A jeśli poczujesz gotowość — pozwól jej kiedyś odpisać: weź kartkę i pisz lewą ręką (jeśli jesteś praworęczna), nie zastanawiając się. Bywa, że to, co wtedy powstaje, zaskakuje i wzrusza.

4. Pytanie na trudne chwile. Gdy poczujesz nagły smutek, ścisk w brzuchu albo dziecięcą złość — zatrzymaj się i zapytaj w środku: „czego teraz potrzebujesz, malutka?". Czasem odpowiedź przychodzi od razu: odpoczynku, przytulenia, ciszy. To pytanie zmienia wewnętrznego krytyka w opiekunkę.

5. Mała radość z dzieciństwa. Przypomnij sobie, co sprawiało Ci radość, zanim świat zrobił się poważny — kakao, kałuże, kolorowanie, huśtawka, bose stopy na trawie. I podaruj sobie jedną z tych rzeczy w tym tygodniu. Naprawdę, dosłownie. Wewnętrzne dziecko nie potrzebuje wielkich gestów — potrzebuje dowodu, że pamiętasz.

6. Czułe przeformułowanie. Gdy złapiesz się na ostrym zdaniu wobec siebie — „znowu nie dałaś rady" — spróbuj powiedzieć to samo tak, jak powiedziałabyś do zmęczonego dziecka: „zrobiłaś dziś, ile mogłaś. Odpocznij". To jedno z najprostszych i najgłębszych ćwiczeń w całej tej pracy.

Po czym poznasz, że coś się zmienia

Zmiany przychodzą cicho, jak woda, która powoli poi korzenie. Może zauważysz, że łagodniej mówisz do siebie po błędach. Że łatwiej Ci poprosić o pomoc albo odpocząć bez poczucia winy. Że wzruszasz się w miejscach, które kiedyś były obojętne — to nie słabość, to wracające czucie. A czasem po prostu pojawia się w środku więcej miejsca na radość. Droga do tej zmiany prawie zawsze prowadzi przez bliskość z sobą — i te ćwiczenia właśnie ją budują.

Nie musisz iść sama

Bywa, że w tej pracy otwierają się starsze, głębsze historie — i wtedy dobrze mieć towarzystwo. Jeśli chcesz iść dalej w swoim tempie, z przewodniczką na każdej stronie, powstała o tym cała moja książka — „Wewnętrzne Dziecko" — czuła podróż do najmłodszej części siebie, z praktykami na każdy etap. A jeśli wolisz przejść przez to z kimś u boku, jest też prywatna sesja rozwojowa — spotkanie we własnym rytmie, bez pośpiechu.

Praca z wewnętrznym dzieckiem nie wymaga od nas doskonałości. Wymaga tylko obecności — takiej, jaką umiemy dać dzisiaj. Mała w środku nie czeka na idealną opiekunkę. Czeka po prostu na Ciebie.

Wewnątrz na zewnątrz.

Inne artykuły

Samotność w związku — kiedy jesteś blisko, a czujesz się sama

Samotność w związku — kiedy jesteś blisko, a czujesz się sama

Ustawienia systemowe online — czym są i co wydarzy się na warsztacie 28 czerwca

Ustawienia systemowe online — czym są i co wydarzy się na warsztacie 28 czerwca

Wewnętrzne dziecko — jak rozpoznać i objąć czułością tę najmłodszą część siebie

Wewnętrzne dziecko — jak rozpoznać i objąć czułością tę najmłodszą część siebie

Weź swój czas dla siebie

Chcesz pójść głębiej?

Odkryj zeszyty ćwiczeń i materiały, które pomogą Ci w pracy z sobą – krok po kroku, we własnym tempie.

Zobacz sklep