Wstyd i poczucie, że jestem nie dość

|Barbara Jaworska-Kostrzewska
Rana wstydu i odrzucenia — ilustracja

Nazywają to raną odrzucenia. Ja widzę w tym raczej cząstkę siebie, która kiedyś nie usłyszała, że jest dobra taka, jaka jest — i od tamtej pory po cichu stara się na to zasłużyć.

Nie musiało wydarzyć się nic wielkiego. Czasem wystarczyło, że dziecko za często słyszało „nie teraz”, „nie przesadzaj”, „co ludzie powiedzą”. Że jego łzy były niewygodne. Że miłość zdawała się przychodzić dopiero wtedy, gdy było grzeczne, pomocne, ciche.

I wtedy w środku zapisuje się cichy wniosek: ze mną chyba jest coś nie tak, skoro muszę się tak starać, żeby mnie przyjęto.

To nieprawda. Ale potrafi pracować w człowieku bardzo długo.

Jak to się odzywa w dorosłym życiu

Nie zawsze widać to na pierwszy rzut oka. Częściej daje o sobie znać cicho:

Poczuciem, że jest się „nie dość” — nie dość dobrą, ładną, mądrą, zaradną. Ostrą samokrytyką, na jaką nigdy nie pozwoliłabyś sobie wobec kogoś innego. Lękiem przed pokazaniem siebie, przed oceną. Chowaniem się za uśmiechem, za sukcesem, za troską o wszystkich dookoła. Trudnością w powiedzeniu, czego się potrzebuje. I tą znajomą samotnością, która bywa nawet wtedy, gdy wokół są ludzie.

Jeśli coś z tego brzmi znajomo, to nie znaczy, że coś jest z Tobą nie tak. To znaczy, że kiedyś nikt nie pokazał Ci, że jesteś dobra bez zasługiwania.

Wstyd, który każe się chować

Wstyd to uczucie, które szepcze: „nie pokazuj siebie”. „Schowaj się”. „Najpierw się popraw, a potem dopiero pokaż”.

Zauważyłam, że wstyd najmocniej trzyma tam, gdzie coś musiało zostać w ukryciu. Gdzie emocje były zbywane. Gdzie w rodzinie było milczenie, niedopowiedzenie, tajemnica, o której się nie mówiło. Dziecko wtedy nie myśli „to dorośli mają trudność”. Dziecko myśli „to ja jestem trudnością”.

I tu chcę powiedzieć jedno, delikatnie, ale wyraźnie: z Tobą nigdy nie było nic nie tak. Po prostu nikt Ci wcześniej nie pokazał, że można być sobą i nie musieć się z tego tłumaczyć.

Co zauważyłam

Nie mam na to metody i nie wierzę, że taka istnieje. Mam kilka rzeczy, które widziałam wiele razy i które działy się bardzo łagodnie.

Zauważyłam, że wstyd cichnie, kiedy przestaje być tajemnicą. Że wypowiedziany przy kimś bezpiecznym traci połowę ciężaru — nie dlatego, że ktoś go rozwiązał, tylko dlatego, że przestał być sam.

Zauważyłam, że wiele zmienia jedno pytanie. Zamiast „co jest ze mną nie tak” — „czego we mnie potrzebuje czułości”. Pierwsze zamyka. Drugie otwiera.

Zauważyłam, że pomaga zwrócić się do tej najmłodszej części siebie. Zamknąć na chwilę oczy, zobaczyć siebie sprzed lat i powiedzieć jej cicho: jestem z tobą, masz prawo być taka, jaka jesteś. Pisałam o niej osobno, w tekście o wewnętrznym dziecku.

I zauważyłam, że to nie umysł koi ten wstyd, tylko serce. Tam, gdzie jest współczucie i prawda, wstyd nie ma się gdzie zmieścić.

To mogło przyjść wcześniej niż Ty

Czasem to poczucie „nie dość” nie zaczęło się od Ciebie. Kobieta, przy której dorastałaś, czasem po prostu nie była wtedy gotowa — nie miała oparcia, sama nie dostała tego od nikogo wcześniej. I jej mama wcześniej też nie.

To nie zdejmuje ciężaru. Ale zmienia to, na co patrzysz — przestajesz nosić to jak własną wadę, a zaczynasz widzieć jako coś, co przyszło do Ciebie z daleka. A o tym, co się niesie po swoim rodzie, po linii matki i po linii ojca, przygotowuję osobisty raport refleksyjny „Co Nosisz Po Swoim Rodzie” — piszę go ręcznie, w odpowiedzi na Twoją własną historię.

Małe spojrzenie na siebie

Jeśli masz na to ochotę, możesz się teraz na chwilę zatrzymać.

Połóż dłoń na sercu i zamiast dawnego „co jest ze mną nie tak” powiedz do siebie ciszej, cieplej: jestem dobra taka, jaka jestem. Już nie muszę zasługiwać.

Może to zabrzmi obco za pierwszym razem. To nic. Ta cząstka, która przez lata czekała, żeby usłyszeć, że jest dobra, nie potrzebuje wielkich słów. Potrzebuje tylko, żeby ktoś wreszcie zaczął do niej mówić łagodnie. I możesz to być Ty.

A jeśli poczujesz, że nie chcesz iść tą drogą sama, zapraszam Cię do siebie. Czasem to, co przez lata było w ukryciu, potrzebuje kogoś obok, żeby móc się wreszcie pokazać.

Wewnątrz na zewnątrz.

Ten tekst ma charakter osobisty i rozwojowy — to moje przemyślenia i zaproszenia, nie porada medyczna ani psychoterapia i ich nie zastępuje. Jeśli przeżywasz trudny czas, który Cię przerasta, dobrze jest otoczyć się wsparciem bliskiej osoby lub specjalisty.

Inne artykuły

Otulić w sobie to, co małe — o cichych cząstkach i wewnętrznym dziecku

Otulić w sobie to, co małe — o cichych cząstkach i wewnętrznym dziecku

Odpoczynek, na który nie musiałam zasłużyć

Odpoczynek, na który nie musiałam zasłużyć

Jak mówię do siebie, kiedy nikt nie słyszy

Jak mówię do siebie, kiedy nikt nie słyszy

Weź swój czas dla siebie

Chcesz pójść głębiej?

Odkryj zeszyty ćwiczeń i materiały, które pomogą Ci w pracy z sobą – krok po kroku, we własnym tempie.

Zobacz sklep