Moja własna droga do miłości
Moje serce zawołało tęsknotą do siebie –
miłością zagubioną w swojej własnej podróży,
słyszaną gdzieś w oddali, jak echo dawnych pragnień.
Patrzyłam na miłość,
ale nie mogłam dobić się do wnętrza serca,
które było zamknięte bólem,
przepełnione tęsknotą za tym, co nie mogło się narodzić –
za płodem życia, za początkiem, który nie przyszedł,
za światłem, które zgasło, nim zdołało rozbłysnąć.
Tam, w tej ciszy,
zrodziła się pustka i święta żałoba,
miłość, której nie było dane ujrzeć światła,
pozostała we mnie jak niebo bez gwiazd,
czekające, aż znowu odważę się spojrzeć w górę.
Miłość szła inną drogą –
ciągle dla innych, nigdy dla mnie.
Inni wołali, krzyczeli,
a ja traktowałam ją jak pożyczoną,
jak głos mniej ważny od cudzych głosów.
Mój delikatny szept nie mógł się równać z ich głośnym wołaniem.
Za głośno, za nieprawdziwie.
Serce tęskniło, ciało bolało.
Nie znało swojej własnej drogi, wędrowało w ciemności.
Kiedyś pękło –
kawałki zostały porozrzucane w historiach i korzeniach.
Droga zarosła, brakowało odwagi.
Za trudno, za wiele mroku.
Ale dopóki serce bije – jest nadzieja.
Dopóki jest nadzieja – jest życie.
Dopóki trwa życie – jest sens.
A sensem jest odkrycie własnej drogi:
drogi miłości, miłości do siebie.
Pozbierać swoje kawałki,
przytulić je, ukochać to serce,
które wędrowało przez wieki
w podróży pełnej doświadczeń, bólu i echa przeszłości.
Zrozumiałam, że ta miłość,
nadal żyje – w oddechu, w łzie, w świetle poranka.
Nie odeszła. Przemieniła się.
Została we mnie jako cicha siła,
która uczy, że nic, co prawdziwe, nie ginie.
Jestem. Po prostu jestem.
Jestem z Tobą.
Ja Jestem – i to wystarczy.
Łączę się w jedną całość.
Kim jestem?
Jestem dwiema połówkami, które wreszcie się spotkały –
już nie szukam na zewnątrz,
odnajduję siebie wewnątrz.
Nie z pychą, nie z egoizmem,
ale z pokorą i wdzięcznością za życie.
Z szacunkiem i godnością wobec siebie i świata.
Otulona w miłości własnej,
która nie oddziela od świata, lecz go obejmuje.
I w tej ciszy słyszę szept:
miłość nigdy nie odeszła.
Ona po prostu czekała, aż wrócę do siebie.
Wewnątrz na Zewnątrz


