Czuję w sobie tęsknotę,
która nie jest tylko moja.
To głos dawnych serc, które czekały,
na powrót, na list, na dotyk,
na miłość, której nie mogły już przytulić.
Tęsknota za miłością, za domem,
za dziećmi, za rodzicami,
za tym, co utracone w czasie,
płynęła przez pokolenia,
niosąc echo wojny, rozłąki, emigracji,
utraconych majątków, godności i spokoju.
Dziś słyszę was, moi przodkowie.
Słyszę wasze serca, które biły w lęku i nadziei.
Widzę wasze oczy, które patrzyły w dal,
żegnając to, co ukochane.
Wasz ból był prawdziwy.
Wasza tęsknota miała sens.
Dziękuję wam.
Za życie, które przekazaliście.
Za siłę, która przetrwała w moim ciele.
Za miłość, która mimo bólu,
nadal płynie we krwi mojego rodu.
Dziś wybieram, by ta energia
nie była już ciężarem,
lecz światłem.
Niech tęsknota stanie się mostem,
łączącym mnie z miłością,
z obecnością, z życiem.
Z miłością uwalniam wasze historie.
Nie muszę już tęsknić w waszym imieniu.
Nie muszę czekać.
Mogę żyć.
Mogę kochać.
Mogę być.
Ja jestem miłością,
którą wy kiedyś utraciliście.
Jestem domem, do którego wracacie w moim sercu.
Jestem wolna.
A wasz los jest uhonorowany.
W świetle. W pokoju. W miłości.
Możesz przeczytać, również inne wiersze o uzdrawianiu przeszłości;
Kliknij tutaj; Korzenie przeszłości-
Kliknij tutaj; Tęsknota bez imienia-
Wewnątrz na Zewnątrz


