Jest taki moment — może późnym wieczorem, może w środku zupełnie zwykłego dnia — kiedy wszystko w środku na chwilę cichnie.
I nagle słyszysz nie to, co masz jeszcze zrobić. Słyszysz siebie.
Długo nosiłam w sobie przekonanie, że muszę dojść. Do lepszej wersji. Do spokoju. Do tego „w końcu wystarczy”. Że gdzieś jest meta, a ja wciąż jestem w drodze — trochę za wolno, trochę za mało.
Aż pewnego dnia usłyszałam w sobie proste zdanie: już jesteś.
Nie „będziesz”. Nie „kiedyś, gdy…”. Już.
Z tego jednego zdania urodził się wiersz, którym chcę się dziś z Tobą podzielić.
Zanim przeczytasz — jeden oddech
Zatrzymaj się na moment.
Jeśli zechcesz — połóż dłoń na sercu.
Poczuj, że bije. Że jesteś tutaj, teraz, w tym ciele, w tej chwili.
A potem czytaj powoli — tak, jakby ktoś mówił te słowa tylko do Ciebie.
Już Jesteś
Ręką na sercu — czuję bicie.
Cicho. Obecnie. W pełni.
Jestem przy sobie.
Już nic nie muszę.
Mogę — jeśli tylko zechcę.Byłam w ciemni,
znam chłód i ciszę bez głosu.
A teraz…
Mogę czuć to, co prawdziwe,
co moje,
co szeptem płynie z głębi.Gdy zatracam się w czasie,
wszystko staje się miękkie.
Jestem.
Obecna.Bicie serca — inne.
Oddech — głęboki.
Ciało — rozluźnione.
Dusza — w domu.Nie muszę się spieszyć.
Nie muszę się chować.
Wszystko, co ważne,
jest już tu.W każdej komórce
pulsuje życie.
W każdej myśli
przestrzeń na ciszę.Czas nie popycha.
Przestrzeń nie ocenia.
Jestem — i to wystarcza.Czuję, jak rozluźnia się kark.
Ramiona miękną,
żuchwa puszcza napięcie.
Oddycham.Tak zwyczajnie. Tak głęboko.
Jakbym uczyła się siebie na nowo.W tej chwili nie trzeba być nikim więcej.
Nie trzeba znać odpowiedzi.
Wystarczy być —
z sercem, co bije.
Z oddechem, co koi.
Z ciałem, co pamięta.A dusza?
Ona tylko szeptem:
„Jesteś. Już”— BJK, z tomiku Poezja Symfonii Duszy
Co ten wiersz mi przypomina
Tak wiele z nas żyje tak, jakby na bycie sobą trzeba było dopiero zasłużyć.
Jeszcze jeden kurs. Jeszcze jedna zmiana. Jeszcze trochę — i wtedy wreszcie będzie można odetchnąć, można być.
A ten wiersz mówi coś odwrotnego, coś, co czasem trudno usłyszeć w pędzie: nie musisz nigdzie dobiec, żeby być wystarczająca. Już jesteś.
Zauważ, że dowód nie jest w głowie — jest w ciele. W biciu serca. W oddechu, który się pogłębia, gdy tylko przestajesz uciekać. W barkach, które opuszczają się o centymetr, gdy pozwalasz sobie na chwilę nic nie udowadniać.
Bo „już jestem” to miejsce, do którego można wrócić — tyle razy, ile potrzeba.
I może to jest najcichszy rodzaj siły: nie ten, który krzyczy „dam radę”, tylko ten, który szepcze „mogę odpocząć — nadal będę sobą”.
Mała praktyka na dziś
Jeśli zechcesz, zaproś ją do swojego wieczoru:
- Usiądź wygodnie i połóż jedną dłoń na sercu, drugą na brzuchu.
- Weź trzy powolne oddechy — tak, by brzuch delikatnie unosił się pod dłonią.
- Powiedz cicho, tylko do siebie: już jestem. Nie muszę na to zasługiwać.
- Zostań w tej ciszy jeszcze chwilę — tyle, ile zechcesz.
To wszystko. Nic więcej dziś nie trzeba.
Jeśli chcesz zostać w tym dłużej
„Już Jesteś” to jeden z wierszy z tomiku Poezja Symfonii Duszy — zbioru, który pisałam dla każdej z nas, która czasem gubi siebie w pośpiechu i hałasie codzienności.
Kilka wierszy z tej serii zostało wyróżnionych w poetyckich grupach — ale najbardziej porusza mnie zawsze jedno zdanie od Czytelniczki: to tak, jakby ktoś w końcu mnie zobaczył.
Jeśli chcesz mieć te słowa blisko — na trudniejszy wieczór, na poranek, który potrzebuje łagodności — cały tom znajdziesz tutaj:
→ Poezja Symfonii Duszy — Tom 1
Zostań ze sobą czule. Już jesteś. 🌿
Wewnątrz na Zewnątrz


