W rytmie serca. Prawdziwe historie — Odcinek 12: Moc wiary — o nadziei, która daje siłę

|Barbara Jaworska-Kostrzewska
Akwarela — kobieta trzymająca w dłoniach ciepłe, świetliste światło nadziei

Czasem jedno zdanie, w które naprawdę uwierzę, niesie mnie dalej niż tygodnie czekania.

✨ W rytmie serca. Prawdziwe Historie — Odcinek 12 z cyklu


Długo myślałam, że wiara to coś odświętnego. Coś na wielkie chwile.
Aż zauważyłam, że najbardziej potrzebuję jej wtedy, kiedy jest zwyczajnie trudno — i kiedy nie mam pewności, że dam radę.


Chwila, która nas przerasta

Bywa taki moment, kiedy stajemy przed czymś większym od nas.
Przed decyzją. Przed rozmową, której się boimy. Przed progiem, za którym nie wiadomo, co jest.

Serce bije szybciej. Myśli gonią.
A lęk szepcze to, co znane: „nie poradzisz sobie”, „po co ci to”.


Jedno zdanie, którego można się przytrzymać

I właśnie tam, w tym najciaśniejszym miejscu, odkryłam, jak wiele potrafi zmienić jedno zdanie.
Zwykłe, ludzkie — takie, którego można się chwycić, kiedy nie ma się już siły na nic innego.

Chwytam się go po to, żeby w środku strachu mieć coś, przy czym mogę stanąć.

Czasem ktoś mówi mi je cicho: „Uwierz, że masz w sobie siłę. Bądź dla siebie łagodna.”
A czasem muszę powiedzieć je sobie sama.


Co naprawdę się zmienia

Takie zdanie nie zmienia faktów — zmienia to, jak w nich jestem.

Kiedy się boję, wszystko we mnie się zaciska.
Kiedy przychodzi spokój — mieści się we mnie więcej.

Na zewnątrz wszystko zostaje po staremu, a jednak coś puszcza w środku. Kiedy przestaję walczyć sama ze sobą, nagle mam trochę więcej miejsca. Na kolejny krok. Na oddech. Na to, żeby nie zostać ze strachem sam na sam.


Wiara, która idzie obok

Dla mnie właśnie tym jest wiara — cichym towarzyszem w działaniu, a nie obietnicą, że będzie łatwo.

To ciche „może się udać”, które pozwala zrobić następny krok, kiedy strach mówi, żeby stanąć.

Chodzi o to, żeby nie udawać odwagi — lęk ma prawo być. Ale kiedy do lęku dołączy choć odrobina nadziei, robi się w środku inaczej.
Cieplej. Spokojniej. Bardziej po ludzku.


Zostaje jedno zdanie

Zdanie, które kiedyś znalazłam w „Potędze podświadomości” i od lat noszę w sobie.

Wracam do niego w takich chwilach, kiedy czuję, że to, co chcę zrobić, jest naprawdę moje — a mimo to odzywa się stary lęk.

Wtedy mówię sobie cicho:

„We dnie i w nocy wszystko mi sprzyja.”

I czuję, że naprawdę mi sprzyja — bo to moje.


Czasem to, co czuję, najpełniej brzmi wierszem:

Marzenia są jak światła w ciemności,
które dają nadzieję i prowadzą nas.
Niosą ze sobą siłę i odwagę,
by rzucić wszystko i iść w stronę celu.

— z mojego tomiku „Poezja Symfonii Duszy”


Ta historia jest częścią cyklu: „W rytmie serca. Prawdziwe historie”

To prawdziwe doświadczenia, opowiedziane z perspektywy czucia, pamięci i drogi wewnętrznej. Każdy odcinek jest zapisem tego, co zostało przeżyte, zauważone i nazwane.


📖 Pozostałe odcinki cyklu „W rytmie serca”:


Wewnątrz na Zewnątrz

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Ten tekst powstał z osobistego doświadczenia i jest częścią tworzonego cyklu oraz przyszłej publikacji książkowej. Proszę, uszanuj jego formę — wykorzystanie całości lub fragmentów odbywa się wyłącznie za moją zgodą.

Inne artykuły

W rytmie serca. Prawdziwe historie — Odcinek 1: Wracam do tego, co znałam

W rytmie serca. Prawdziwe historie — Odcinek 1: Wracam do tego, co znałam

Droga miłości czy droga lęku — głos, który już nie krzyczy, a otula

Droga miłości czy droga lęku — głos, który już nie krzyczy, a otula

Kiedy przestajemy się porównywać

Kiedy przestajemy się porównywać

Weź swój czas dla siebie

Chcesz pójść głębiej?

Odkryj zeszyty ćwiczeń i materiały, które pomogą Ci w pracy z sobą – krok po kroku, we własnym tempie.

Zobacz sklep