W rytmie serca. Prawdziwe historie — Odcinek 13: Ślady dzieciństwa w dorosłych wyborach

|Barbara Jaworska-Kostrzewska
Akwarela — kobieta wypuszczająca z dłoni miękkie, ciepłe światełka, jak łagodne odpuszczenie

Uzależnienie nie jest słabością. Jest językiem rany, która jeszcze nie znalazła słów.

✨ W rytmie serca. Prawdziwe Historie — Odcinek 13 z cyklu


Przyszła z historią, która zaczęła się bardzo dawno temu.

Długo przed pierwszym sięgnięciem po cokolwiek.
Długo przed tym, co świat nazywa uzależnieniem.

Zaczęła się w domu. W dzieciństwie. W ranach, które nie miały gdzie się podziać.


Uzależnienie jako chwilowa ulga

Opowiedziała spokojnie — o tym, jak to działa od środka.

Że nie chodzi o przyjemność.
Że nie chodzi o słabość.

– Chodzi o chwilę, w której przestaje boleć. Choćby na chwilę.

I właśnie dlatego tak trudno z tego wyjść. Bo ulga — nawet krótka, nawet destrukcyjna — mówi ciału: to działa.

– Sięgałam po to, bo kiedy indziej nie wiedziałam, jak przeżyć to, co czuję.


Rana, która wszystko zaczęła

Kiedy zaczęłyśmy szukać głębiej, wyszło coś ważnego.

Nie wydarzenie. Nie jedna chwila.
Atmosfera. Dom. Wzorzec.

– Jako dziecko byłam sama z tym, co czułam. Nie było miejsca na moje emocje.

Dziecko, które nie może powiedzieć — uczy się nie czuć. A kiedy i tak czuje — szuka czegoś, co to zatrzyma.

– To uzależnienie zaczęło się wtedy. Zanim w ogóle wiedziałam, że istnieje.


Chowanie się przed własną prawdą

Opowiedziała też o tym, co najtrudniejsze — o samotności w tym wszystkim.

Bo uzależnienie izoluje. Zmusza do masek. Do udawania.

– Na zewnątrz wszystko było w porządku. W środku toczyłam wojnę, której nikt nie widział.

I koło się zamykało — ponieważ im bardziej ukrywała, tym bardziej potrzebowała ulgi. Im więcej ulgi — tym głębsza samotność.

– W pewnym momencie nie wiedziałam już, kim jestem bez tego.


Moment, który coś zmienił

Był jednak moment, który coś przesunął.

Nie wielka terapia. Nie spektakularny przełom.
Jedno spojrzenie — na siebie. Na małe dziecko, którym kiedyś była.

– Zobaczyłam, że to dziecko nie było złe. Było tylko niechronione.

I właśnie dlatego — to dziecko wzięło ze sobą wszystko, co znalazło. Żeby przeżyć.

– Kiedy to zrozumiałam — pierwszy raz poczułam coś w stosunku do siebie. Współczucie.


Na końcu było jedno zdanie

Nie plan wyjścia.
Nie lista kroków.

Jedno zdanie, które zmieniło coś w środku.

– Nie robię tego, bo jestem słaba. Robiłam to, bo byłam ranna. I można to uleczyć.

Powiedziała to spokojnie. Lecz z czymś nowym w głosie.

Jakby po raz pierwszy naprawdę dała sobie prawo — do zrozumienia zamiast potępienia.


Ta historia jest częścią cyklu: „W rytmie serca. Prawdziwe historie”

To prawdziwe doświadczenia, opowiedziane z perspektywy czucia, pamięci i drogi wewnętrznej. Każdy odcinek jest zapisem tego, co zostało przeżyte, zauważone i nazwane.


📖 Pozostałe odcinki cyklu „W rytmie serca”:


Wewnątrz na Zewnątrz

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Ta historia jest częścią tworzonego cyklu i przyszłej publikacji książkowej. Proszę, uszanuj jej formę — wykorzystanie całości lub fragmentów odbywa się wyłącznie za moją zgodą.

Inne artykuły

W rytmie serca. Prawdziwe historie — Odcinek 1: Wracam do tego, co znałam

W rytmie serca. Prawdziwe historie — Odcinek 1: Wracam do tego, co znałam

Droga miłości czy droga lęku — głos, który już nie krzyczy, a otula

Droga miłości czy droga lęku — głos, który już nie krzyczy, a otula

Kiedy przestajemy się porównywać

Kiedy przestajemy się porównywać

Weź swój czas dla siebie

Chcesz pójść głębiej?

Odkryj zeszyty ćwiczeń i materiały, które pomogą Ci w pracy z sobą – krok po kroku, we własnym tempie.

Zobacz sklep