Radość —
nieznana jak imię,
którego nikt mnie nie nauczył wypowiadać.
Znam dość.
Dość wołania.
Dość pędu.
Dość napięcia w ciele,
które pamięta cudze głosy.
Radość stoi obok.
Cicha.
Spokojna.
Nie otulona.
Nie ukochana.
Niezaopiekowana.
Patrzę na nią,
jak na coś obcego,
choć mieszka we mnie.
Mówimy słowa,
których nie czujemy.
Znamy nazwy,
ale nie znamy ich smaku.
Piękno w sobie mamy,
a szukamy go w oczach innych.
Tam łatwiej patrzeć.
Tam bezpieczniej podziwiać.
Bo nasze wnętrza
długo nie znały takich uczuć.
Bo to, co dobre,
było kiedyś nieobecne.
Jak dziecko,
które nie podchodzi do obcego.
Jak zwierzę,
które ucieka,
zanim sprawdzi,
czy to dom.
Biegniemy za szczęściem,
jakby miało nas dogonić,
a ono leży cicho
pod naszymi stopami.
Wstydzimy się przyjąć komplement.
Nie sięgamy po pomoc.
Bo ktoś kiedyś nazwał to słabością.
A ja tylko chciałam
iść radośnie
po polanie rumianku.
Zatrzymać się.
Popatrzeć na motyle.
Oddychać.
Nie zdążyć.
Nie musieć.
Usłyszeć,
że ten rumianek
jest dla mnie.
I że radość
nie musi być zasłużona.
Ona tylko
czeka,
aż ją poznam.
Jeśli ten wiersz jest o Tobie — zatrzymaj się dziś choć na chwilę.
Więcej wierszy znajdziesz w kategorii Inspirujące Wiersze.
Wewnątrz na Zewnątrz


